Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2011. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2011. Pokaż wszystkie posty

19 lutego 2011

Piękne, bo kanadyjskie. Skuteczne, bo brytyjskie.

Chciałem coś obszerniejszego napisać, ale chyba nie ma większego sensu. Tytuł płyty oddaje wszystko. Może nie Shapeshifting od prog metalu go poezji śpiewanej, ale jest i pop, i dreamujący shoegaze, i indie rock, i tropikalny eurodance w nowym, lepszym wydaniu. Zaprawdę, warto czasem przełamać hipstersko-alternatywną ignorancję dla popu, zwłaszcza kanadyskiego albo...
...rozhipsteryzować się na nowo słuchając, jak mówi kanadyjski Native Speaker. Piękne wokale, piękne odjazdy i fazy, piękne nieporozumienia. Coś jakby High Places zgrało się z Dirty Projectors, wymieniając wokalistę na Yuki Chikudate z Asobi Seksu jadącej na aminozupce.

PS Żeby nie było tak kanadyjsko [tak pięknie?], to...
Słyszałem to już wcześniej, chyba. Ale może za dużo się od nich wymaga? Jedno jest pewne - przez jakiś czas The King of Limbs pozwoli Radiogłowym skutecznie gonić Beatlesów w statystykach odtworzeń last.fm. Czekamy na odpowiedź Paula McCartneya.

31 stycznia 2011

Gitarowe potwory ryczących dwudziestek.

Nie dabul blasta, nie nawet tripul blasta i amino dżus, a po prostu sexul blasta czystego pałer fjula. Nie ma opierdalania się, więc od razu przechodzę do sedna. Jest jedna szczególna płyta i pięć naprawdę dobrych, choć  te proporcje mogą się różnić dla słuchaczy i słuchaczów.

Ta jedna szczególna, jest szczególna szczególnie dlatego, że czterem (później trzem tylko) chłopakom z wioski, przybyłym lat kilka temu do Nowego Folwarku Jorku, którzy zresztą, jak widać (i słychać), nie przystosowali się w pełni do wielkomiejskiego trybu życia: samochodów, ludzi chodzących po chodniku (w butach!) i tzw. cywilizacji, pomagał się ogarnąć sam Michael Gira ze swoimi Aniołami Światła (jakby ktoś się zastanawiał, dlaczego staremu Michałowi odbiło i w zeszłym roku reaktywował Swans). Ale i pozostałe płyty, nie tylko ta z 2005 roku, są godne wzmożonej uwagi. 

Albo i nawet nie wzmożonej, bo absolutnie eklektyczny neofolkshit w ich wykonaniu sam potrafi sobie wywalczyć Lebensraum, wiercąc przy okazji sporą dziurę w głowie, czyli tak zwane trzecie ucho.

Nie ma lipy, czeba iś posuuchać.
 
Akron/Family [2005] 

 Meek Warrior [2006]

Love Is Simple [2007]

Set 'Em Wild Set 'Em Free [2009]

Akron/Family II: The Cosmic Birth and the Journey of Shinju TNT [2011]